Sprawa Andersen przeciwko Stability AI w Sądzie Okręgowym dla Północnego Dystryktu Kalifornii dotyczy zarzutów wykorzystania chronionych prac do treningu generatorów obrazu. Na wstępnym etapie sąd dopuścił część roszczeń do dalszego rozpoznania, bez przesądzenia odpowiedzialności pozwanych. Relacja między pojęciami sztuczna inteligencja a prawo autorskie jest przedmiotem konkretnego sporu sądowego.
Dla filmowca sprawa jest odległa tylko pozornie. Pozwani to dostawcy modeli obrazu, a powodami są ilustratorzy, nie operatorzy. Ale warstwa, o którą toczy się spór — legalność zbioru treningowego — jest ta sama w modelach obrazu i w modelach ruchomych. Wynik może stać się punktem odniesienia dla narzędzi, które dziś trafiają do pipeline’u postprodukcyjnego.
Co dokładnie jest przedmiotem sporu
Pozew z żądaniem postępowania zbiorowego złożono 13 stycznia 2023. Wnieśli go początkowo Sarah Andersen, Kelly McKernan i Karla Ortiz. Powódką, od której nazwiska sprawa wzięła nazwę, jest rysowniczka Sarah Andersen; lista powodów rozszerzała się w kolejnych wersjach pozwu, m.in. o Geralda Broma i Grzegorza Rutkowskiego. Pozwani to Stability AI, Midjourney, DeviantArt oraz Runway.
Centralnym elementem sprawy jest zbiór LAION — baza około pięciu miliardów obrazów zebranych z internetu, wykorzystana do wytrenowania Stable Diffusion i pochodnych narzędzi. Powodowie twierdzą, że umieszczenie ich prac w tym zbiorze i użycie go do treningu narusza ich prawa.
Nie wszystkie roszczenia przetrwały etap wniosków o oddalenie — sąd oddalił między innymi zarzuty bezpodstawnego wzbogacenia i naruszenia umowy.
Postanowienie, które otworzyło drogę do procesu
W sierpniu 2024 sędzia William Orrick częściowo oddalił wnioski pozwanych o oddalenie roszczeń. Uznał zarzuty dotyczące naruszenia bezpośredniego i nakłaniania do naruszenia za wystarczająco uprawdopodobnione na tym etapie. To postanowienie pozwoliło części roszczeń przejść do dalszego postępowania dowodowego; nie przesądzało wyniku ani odbycia procesu przed ławą przysięgłych.
W uzasadnieniu pojawiły się dwie konstrukcje, które warto znać, bo są istotnym elementem sporu.
Pierwsza to teoria modelu: sam wytrenowany model stanowi egzemplarz naruszający prawa, ponieważ zawiera w sobie przekształcenia utworów powodów. Druga to teoria dystrybucji: udostępnianie modelu jest równoważne rozpowszechnianiu tych utworów. Sędzia dopuścił obie do dalszego rozpoznania na tym etapie, zaznaczając jednocześnie, że zależą one od ustalenia faktu — czy chronione utwory rzeczywiście znajdują się w systemie w jakiejś postaci. Tę kwestię wyraźnie odłożył do dalszego etapu postępowania.
Sąd przywołał też wypowiedź dyrektora generalnego Stability AI, według której firma skompresowała sto tysięcy gigabajtów obrazów do pliku o wielkości dwóch gigabajtów zdolnego „odtworzyć” każdy z nich. Powodowie przedstawili ponadto prace naukowe pokazujące, że przy precyzyjnym poleceniu model potrafi wygenerować obraz zbliżony do konkretnej pozycji ze zbioru treningowego.
Osobno toczą się roszczenia z ustawy Lanhama przeciwko Midjourney: o fałszywe sugerowanie firmowania prac przez artystów poprzez komercyjne użycie ich nazwisk oraz o naruszenie charakterystycznej szaty wizualnej. Sąd nie oddalił zarzutu fałszywego firmowania.
Dlaczego to nie jest wyłącznie sprawa amerykańska
Polska produkcja podlega prawu europejskiemu, nie kalifornijskiemu. Wyrok w Kalifornii nie zmieni bezpośrednio obowiązków w Krakowie czy Warszawie, ale może wpłynąć na dwie rzeczy o realnym znaczeniu.
Po pierwsze — praktykę dostawców. Modele, z których korzystają polskie ekipy, są w większości produktami amerykańskimi. Wyrok przeciwko dostawcy może wpłynąć na jego warunki licencyjne i na to, czy oferuje klientom osłonę prawną.
Po drugie — kontekst regulacyjny w Europie już się zmienił niezależnie od procesu. Artykuł 50 unijnego AI Act dotyczący przejrzystości wyników systemów AI stosuje się od 2 sierpnia 2026; dla systemów wprowadzonych na rynek przed tą datą obowiązek oznaczania maszynowego i wykrywalności ma okres przejściowy do 2 grudnia 2026. Odrębne obowiązki dostawców modeli ogólnego przeznaczenia (GPAI), obejmujące politykę praw autorskich i podsumowanie danych treningowych, stosuje się od 2 sierpnia 2025, a modele wprowadzone na rynek przed tą datą mają termin dostosowania do 2 sierpnia 2027. Pisaliśmy o tym szerzej w tekście o tym, co regulacje AI oznaczają dla branży filmowej.
Warto zauważyć różnicę zakresu. W tym zakresie AI Act reguluje przejrzystość: podsumowanie danych treningowych i ujawnianie treści generowanych maszynowo; wymaga też od dostawców GPAI polityki zgodności z prawem autorskim. Samo oznaczenie wyniku lub publikacja podsumowania nie rozstrzygają jednak, czy konkretne użycie chronionych utworów do treningu było legalne. Amerykański proces dotyczy dokładnie tego drugiego pytania. To dwa różne problemy i rozwiązanie jednego nie zamyka drugiego.
Wzór z branży: ugoda zamiast rozstrzygnięcia
17 sierpnia 2026 Motion Picture Association ogłosiła porozumienie z ByteDance dotyczące zabezpieczeń praw własności intelektualnej w modelach Seedance i Seedream. Publiczny komunikat opisuje ramy zabezpieczeń przeciw naruszeniom, ale nie publikuje pełnych warunków umowy rozstrzygających kwestię danych treningowych. Oświadczenie MPA z 12 lutego 2026 mówiło o nieuprawnionym użyciu chronionych utworów i braku zabezpieczeń; nie wskazywało, że zarzut dotyczył właśnie treningu.
To pokazuje mechanizm, który może powtórzyć się w Kalifornii. Ugoda jest możliwa na każdym etapie, także w trakcie procesu, i może być dla pozwanych rozwiązaniem ograniczającym ryzyko niekorzystnego wyroku. Zamyka sprawę i nie odpowiada na pytanie.
Czego ten proces nie rozstrzygnie
Rozstrzygnięcie w pierwszej instancji, choćby najgłośniejsze, ma ograniczony zasięg. Poniżej lista kwestii, które pozostaną otwarte niezależnie od wyniku.
- To wyrok jednego sądu okręgowego. Nie wiąże sądów w innych dystryktach i podlega apelacji do Dziewiątego Okręgu. Droga do rozstrzygnięcia wiążącego dla całych Stanów Zjednoczonych jest długa.
- Sprawa dotyczy obrazu nieruchomego. Powodami są ilustratorzy i graficy, pozwanymi dostawcy generatorów obrazów. Przeniesienie wniosków na wideo, dźwięk czy modele trójwymiarowe jest rozumowaniem przez analogię, a nie treścią wyroku.
- Kluczowe ustalenie faktyczne pozostaje otwarte. Sędzia wyraźnie zaznaczył, że teoria modelu i teoria dystrybucji zależą od tego, czy chronione utwory znajdują się w systemie w jakiejkolwiek postaci. To pytanie techniczne, nie prawne, i odpowiedź na nie zależy od materiału dowodowego, którego opinia publiczna w całości nie zna.
- Przejście etapu wstępnego nie przesądza wyniku. Dopuszczenie roszczenia do dalszego rozpoznania nie oznacza potwierdzenia naruszenia.
- Zakres dozwolonego użytku wobec wideo AI pozostanie nieostry. Amerykańska konstrukcja fair use i europejski dozwolony użytek to dwie różne instytucje o różnych przesłankach. Wyrok w jednym systemie nie przekłada się wprost na drugi.
- Ugoda może zamknąć sprawę bez wyroku. Wtedy praktyczny efekt sprowadzi się do warunków umowy między stronami, a pytanie o legalność treningu wróci przy kolejnym pozwie.
Dlaczego to istotne dla studentów i małych produkcji
Najbardziej praktyczna konsekwencja dotyczy dokumentacji. Niezależnie od tego, jak zakończy się proces, kierunek jest jeden: rośnie znaczenie tego, czy produkcja potrafi wykazać, skąd pochodzi każdy element obrazu. Dotyczy to zarówno materiału zdjęciowego, jak i wygenerowanego.
Dla studenta oznacza to nawyk, który warto wyrobić wcześnie — notowanie, jakim narzędziem, w jakiej wersji i na jakiej licencji powstał dany element. Dla małej produkcji oznacza to, że pytanie o pochodzenie materiałów AI pojawi się przy dystrybucji, przy ubezpieczeniu i przy każdej umowie z nadawcą, a odpowiedź „użyliśmy generatora” przestanie wystarczać.
Druga rzecz to warunki licencyjne narzędzi. Jeżeli sąd uzna model za egzemplarz naruszający prawa, dostawcy mogą zareagować zmianą regulaminów, zanim ustawodawca zmieni przepisy. Regulaminy narzędzi AI to dziś dokument, który w produkcji filmowej trzeba czytać z taką samą uwagą jak umowę z laboratorium.
Trzecia — rozdzielenie dwóch warstw ryzyka. Czym innym jest AI jako narzędzie robocze, którego efektu nie widać w finalnym obrazie (previz, rotoskopia, porządkowanie materiału), czym innym generowanie kadrów trafiających na ekran. Spór dotyczy warstwy treningowej i obejmuje oba zastosowania, ale konsekwencje dystrybucyjne pozostaną większe tam, gdzie wygenerowany obraz jest widoczny.
Źródło: NYU Journal of Intellectual Property & Entertainment Law — „Andersen v. Stability AI: The Landmark Case Unpacking the Copyright Risks of AI Image Generators”; akta sprawy Andersen v. Stability AI Ltd., sygn. 3:23-cv-00201-WHO, Sąd Okręgowy dla Północnego Dystryktu Kalifornii.
Źródła uzupełniające: Akta sprawy — pierwotny pozew z 13 stycznia 2023; Akta sprawy — propozycja harmonogramu z 2023; Dokument sądowy 379 z 13 stycznia 2026 — kopia publiczna; Komisja Europejska — przejrzystość z artykułu 50; Komisja Europejska — obowiązki dostawców GPAI; MPA — porozumienie z ByteDance; MPA — oświadczenie z 12 lutego 2026.
Obrazek wyróżniający: Ilustracja wygenerowana przez AI dla AMA Film Center.
