Sierpień 2026 to najważniejszy miesiąc w krótkiej historii prawa o sztucznej inteligencji. 2 sierpnia zaczęły obowiązywać przepisy AI Act o przejrzystości — w tym obowiązek oznaczania treści generowanych przez AI i ujawniania deepfake’ów. Dziewięć dni później, 11 sierpnia, weszła w życie polska ustawa o systemach sztucznej inteligencji, powołująca krajowy organ nadzoru. Wyjaśniamy, co z tego wynika dla produkcji filmowej — od planu zdjęciowego po trailer na TikToku.
Gdzie jesteśmy: harmonogram AI Act
Unijne rozporządzenie o sztucznej inteligencji formalnie obowiązuje od 1 sierpnia 2024 roku, ale jego przepisy wchodzą w życie etapami. Od lutego 2025 roku obowiązują zakazy najbardziej ryzykownych praktyk (m.in. manipulacyjnych systemów i scoringu społecznego) oraz wymóg tzw. AI literacy — firmy korzystające z AI muszą dbać o kompetencje personelu, który z tych narzędzi korzysta. Od sierpnia 2025 roku obowiązki mają dostawcy modeli ogólnego przeznaczenia (GPAI), w tym wymogi transparentności dotyczące danych treningowych — to ta oś sporu, która bezpośrednio dotyczy generatorów wideo i obrazu. Najnowszy etap to 2 sierpnia 2026 roku: pełne stosowanie przepisów o przejrzystości z artykułu 50 oraz uruchomienie krajowych systemów nadzoru i kar. Warto odnotować, że pakiet „digital omnibus” przesunął jednocześnie inne terminy: obowiązki dla systemów wysokiego ryzyka zaczną obowiązywać od 2 grudnia 2027 roku, a dla systemów już obecnych na rynku przewidziano okres przejściowy do 2 grudnia 2026 roku.

Artykuł 50: oznaczanie treści AI i deepfake’ów
Dla twórców najistotniejszy jest artykuł 50. Od 2 sierpnia dostawcy systemów generujących syntetyczny tekst, obraz, dźwięk lub wideo muszą oznaczać wyniki w formacie nadającym się do odczytu maszynowego (metadane, znaki wodne, content credentials). Podmioty stosujące AI — a więc także produkcje filmowe i agencje — mają obowiązek ujawnić, że materiał stanowiący deepfake został sztucznie wygenerowany lub zmanipulowany. Definicja jest szeroka: chodzi nie tylko o podmianę twarzy, ale o każdą wygenerowaną lub przetworzoną treść, która mogłaby uchodzić za autentyczną — również syntetyczny głos naśladujący realną osobę. Za naruszenia grożą kary do 15 milionów euro lub 3 procent światowego obrotu.
Wyjątek artystyczny: jak oznaczać film, żeby go nie zepsuć
Prawodawca przewidział, że plansza „treść wygenerowana przez AI” w środku dramatu byłaby absurdem. Dla utworów w sposób oczywisty artystycznych, fikcjonalnych lub satyrycznych ujawnienie może nastąpić „w odpowiedni sposób”: w przypadku filmu fabularnego zwykle wystarczą napisy końcowe, w serialu — plansza czołówkowa. Klasyczny przykład to cyfrowe rekonstrukcje aktorów w rodzaju tych z „Łotra 1″ — film jako całość jasno sygnalizuje fikcję. Pułapka kryje się gdzie indziej: zwiastuny, klipy społecznościowe i materiały promocyjne żyją w oderwaniu od kontekstu dzieła, więc wymagają widocznego oznaczenia na ekranie lub w opisie. W praktyce dla produkcji oznacza to nowy standard dokumentacji: inwentaryzacja ujęć z udziałem AI, ocena, czy mogą wprowadzać w błąd, spójna formuła oznaczenia we wszystkich formatach i archiwizacja zgód oraz wersji — bo to produkcja będzie musiała wykazać, że dopełniła obowiązku.
Polska ustawa: KRiBSI, piaskownice i kary
Równolegle domknęła się polska legislacja. Ustawę o systemach sztucznej inteligencji prezydent podpisał 24 lipca, a jej zasadnicza część weszła w życie 11 sierpnia 2026 roku. Ustawa powołuje nowy organ nadzoru — Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI), której przewodniczącego powołuje Sejm za zgodą Senatu na pięcioletnią kadencję; pełny skład Komisji ma zostać wyłoniony w ciągu trzech miesięcy. KRiBSI będzie prowadzić postępowania w sprawach naruszeń, przyjmować skargi i wydawać opinie indywidualne. Dla mniejszych podmiotów — a takich w polskiej branży audiowizualnej jest większość — najciekawsze są piaskownice regulacyjne: możliwość testowania systemów AI w kontrolowanych warunkach, z których mikro-, małe i średnie firmy skorzystają bez opłat. Ustawa przewiduje też administracyjne kary pieniężne oraz mechanizm „układu”, pozwalający złagodzić sankcję podmiotom współpracującym z nadzorem.
Co powinna zrobić produkcja filmowa — teraz
Po pierwsze: przegląd narzędzi. Każda produkcja korzystająca z generatorów obrazu, wideo czy głosu powinna wiedzieć, których systemów używa, kto jest ich dostawcą i czy dostawca spełnia wymogi maszynowego oznaczania treści — bo część obowiązków „spływa” na użytkownika, gdy dostawca ich nie dopełnia. Po drugie: procedury oznaczania. Formuła w napisach końcowych, plansze do materiałów promocyjnych i zasady opisów w social mediach powinny być ustalone na poziomie produkcji, nie doklejane po fakcie. Po trzecie: zgody i dokumentacja — cyfrowe repliki głosu czy twarzy wymagają dziś zarówno zgody osoby portretowanej, jak i śladu dokumentacyjnego na potrzeby nadzoru. Po czwarte: kompetencje zespołu, bo wymóg AI literacy obowiązuje od półtora roku i dotyczy także firm produkcyjnych. Regulacje bywają przedstawiane jako hamulec dla twórczości — w praktyce premiują te ekipy, które mają uporządkowany workflow. A to kompetencja, której można się po prostu nauczyć.
Źródła: Prawo.pl — obowiązki od sierpnia 2026 • EU AI Act — art. 50 (przewodnik) • FilmDaft — AI Act dla filmowców • Żuraw & Partners — polska ustawa o systemach AI • Komisja Europejska — kodeks ws. oznaczania treści AI
